Reklama
  • Wtorek, 19 stycznia 2016 (13:05)

    Adelajda - australijski raj

Piękne imię: Adelajda. Taka też jest. Stolica stanu Australia Południowa leży w wymarzonym miejscu i jest idealnie zbudowana, przyjazna ludziom. Otaczające ją wody oceanu z jednej i rzek Torrens i Murray z drugiej strony czynią okoliczną ziemię żyzną, klimat przyjazny, a krajobrazy malownicze. Siatkę równoległych ulic z najlepszymi przykładami architektury kolonialnej otacza szeroki pas zieleni parków, ogrodów i boisk sportowych. Raj na ziemi.

Dziesięć kufrów, w których było przynajmniej 15 sukni z dobranymi do nich halkami, bielizną, torebkami, kapeluszami, rękawiczkami, chusteczkami… Tyle w połowie XIX w. potrzebowała kobieta, by wśród bogatych znajomych w Adelajdzie spędzić… 5 dni.

Reklama

W domu wpływowych Ayersów, dziś jednym z najwspanialszych w Australii przykładów architektury kolonialnej w stylu regencji, często bywali goście. Suknię trzeba było zmieniać trzy razy w ciągu dnia...

Słuchając przewodniczki oprowadzającej po wspaniałych wnętrzach, myślałam o zawartości plecaka, która musiała wystarczyć mi na 5-tygodniowy pobyt w Australii. Nie mogłam się też oprzeć porównaniom z rodziną Herbigów, którzy osiedlili się w okolicach Adelajdy w tym samym czasie, co Ayersowie, a przez kilka pierwszych lat mieszkali w… drzewie.

Zacznijmy jednak tę historię od początku. 28 grudnia 1836 r. do Zatoki Świętego Wincentego na południu Australii zawinął statek z Wielkiej Brytanii. Tego samego dnia Australia Południowa została ogłoszona jej nową prowincją. 10 km w głąb lądu osadnicy zbudowali stolicę, którą pierwszy gubernator nazwał imieniem żony ówczesnego brytyjskiego monarchy.

Tak powstała Adelajda

Sir Henry Ayers urodził się w Wielkiej Brytanii jako syn robotnika portowego. Do Australii wyemigrował jako dziewiętnastolatek w 1840 r., ze świeżo poślubioną żoną. Podobnych im było wiele małżeństw, niezadowolonych z mało liberalnej Anglii, a na tyle odważnych, by zacząć życie na drugim końcu świata.

Wybierali Adelajdę jako miejsce, gdzie (w przeciwieństwie do wschodniego wybrzeża) osiedlali się nie więźniowie, a ludzie wolni. Zdolny młodzieniec szybko wzbogacił się w stanowych kopalniach miedzi, którymi z czasem zarządzał.

Wtedy zajął się polityką. Siedmiokrotny premier stanu i przewodniczący rady legislacyjnej wspierał badania wnętrza Australii i rozwój swojego stanu. To właśnie jego imieniem nowi przybysze nazwali najsłynniejszą formację skalną Australii. Ayers Rock dopiero w latach 80. XX w. zaczęto oficjalnie nazywać Uluru, jak od wieków nazywali swoją świętą górę Aborygeni.

Johann Friedrich Herbig przypłynął do Australii Południowej w 1955 roku z niemieckiej Bremy jako 27-latek. Rok później z Hamburga dotarła tu jego przyszła żona Caroline. Kupno ziemi pochłonęło cały ich dobytek, więc zamieszkali w... eukaliptusie. Pień tego najpopularniejszego drzewa Australii był tak duży, że spokojnie mieścili się w nim z dwójką dzieci. Ale dzieci mieli jeszcze później czternaścioro. Wszystkim dali dobre wykształcenie. Losy osadników z Europy, jak widać, układały się różnie.

Kulturową różnorodność społeczeństwa południowoaustralijskiego pokazuje Muzeum Migracji

Zanim jednak do Australii Południowej przybyli Europejczycy, mieszkali tu Aborygeni. Jak to zwykle bywa z kolonizatorami, tak i tutaj ludność napływowa wyparła rdzennych mieszkańców. Ale w ostatnich latach to właśnie Australia Południowa zrobiła dla Aborygenów chyba najwięcej.

Większość z ich liczącej blisko 21 tys. społeczności mieszka w miastach. W 1966 roku tutejszy parlament jako pierwszy w Australii przyznał Aborygenom prawo do ziemi.

Właśnie w Adelajdzie mieści się ich główny ośrodek kulturalny – Tandanya, czyli miejsce czerwonych kangurów. Tak nazywali te tereny rdzenni mieszkańcy. Jeśli chcemy kupić pamiątkę aborygeńską, warto to zrobić tutaj.

Australia Południowa zawsze była w awangardzie zmian, nawet w skali globalnej. Tu po raz pierwszy na świecie zalegalizowano związki zawodowe, to tutaj kobiety jako jedne z pierwszych mogły głosować, a jako pierwsze mogły kandydować do parlamentu.

To w końcu ten stan jako pierwszy w Australii zakazał dyskryminacji rasowej oraz z powodu płci. Dlatego to dobre miejsce i na wakacje, i do życia.

Ile to kosztuje

Wiza australijska wydawana jest bezpłatnie. Samochód wynajmiemy za ok. 40 dolarów za dzień. Hotelową dwójka w sezonie ok. 100 dolarów, kemping 30 dolarów za namiot lub campervan i 2 osoby.

Wycieczki w poszukiwaniu delfinów lub wielorybów 10-50 dolarów.

Strona obowiązkowa dla każdego, kto się tam wybiera: www.southaustralia.com

M&M Osip-Pokrywka

Świat & Ludzie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.