Reklama
  • Czwartek, 26 stycznia (13:05)

    Cozumel - plaże, rafy, cuda natury i drinki

Wyspa Jaskółek, bo tak trzeba tłumaczyć z języka Majów słowo Cozumel, to wymarzone miejsce na egzotyczne leniwe wakacje. Dzikie plaże i atrakcyjne rafy w ciepłym morzu kuszą.

Reklama

Na tę niewielką, ale niezwykle uroczą i różnorodną wyspę można dostać się na dwa sposoby. W obu trafimy do jedynego miasta – San Miguel de Cozumel. Większość tych, którzy chcą tu spędzić urlop (a są to przede wszystkim Amerykanie z USA) przylatuje samolotem.

Pozostali, najczęściej na jeden, czasem dwa dni, dopływają luksusowymi wycieczkowcami. To też głównie przybysze ze Stanów Zjednoczonych, trochę Kanadyjczyków i pojedyńczy Europejczycy.

Dla Majów Jaguar był tym, który widzi sercem, symbolem prawości

Cozumel jest ulubionym celem płetwonurków. I choć tutejsze rafy w ostatnich latach ulegają dramatycznej degradacji, nadal jest tu wielu nurkujących. Dla kogoś, kto nie ma wiele czasu, Cozumel jest Meksykiem w pigułce. Nie trzeba pokonywać wielkich odległości, by zobaczyć zabytki Majów, wykąpać się w ciepłym morzu, podziwiać dziką przyrodę i dobrze zjeść.

Dla miłośników tropienia tajemnic Majów interesujące są dwa miejsca: El Cedral na południu i San Gervasio bliżej północnego wybrzeża. Nie są tak wartościowe jak Chichen Itza ani tak spektakularnie piękne jak ruiny w Tulum. Pierwsze z nich to przykład jak można „byle co” wykorzystać jako magnes dla turystów, żeby zaserwować im folklor. Drugie – dzikie, zarośnięte. Gratka dla poszukiwaczy przygód, jakby żywcem wyjęte z książek Szklarskiego o przygodach Tomka albo filmów o Indianie Jonesie.

Na południowym wybrzeżu znajduje się jeszcze El Caracol

To budowla o nieznanym do końca przeznaczeniu. Bardzo fotogeniczna. W siódmym niebie będą tutaj ci, których zachwyca egzotyczna fauna i flora. Szczególnie miłośnicy barwnych ptaków. Nawet dla kogoś takiego, jak ja, kto nie zna się na tym ani trochę przyglądanie się skrzydlatym „chuliganom”, którzy za nic mają obecność ludzi, jest atrakcyjne.

Dla bardziej zaawansowanych (lub bardziej ciekawych) przyrodników pozostaje wyprawa na tereny nazwane Jungla de Cozumel. Cywilizacja usadowiła się tylko wzdłuż zachodniego wybrzeża. Tutaj jest cała infrastruktura hotelowo-kulinarno-pamiątkarska. Szczególnie w jedynym mieście na wyspie, San Miguel.

Senne miejsce ożywa, gdy tylko zacumuje tu wielki „karaibski” wycieczkowiec. Każdy chce uszczknąć choćby odrobinę, kiedy ta amerykańska wyleje się na nabrzeże i okoliczne uliczki. Wtedy jest jak w ulu. Spieszą się wówczas wszyscy. Przybysze, bo mają na zwiedzanie tylko kilka godzin. To szybki objazd wyspy, by wrócić zanim ich liniowiec popłynie dalej. Miejscowi, bo muszą tym krótkim czasie przekonać przyjezdnych, że właśnie u nich warto zostawić parę dolarów.

Wygląda to jak jakaś sportowa rozgrywka

Zwłaszcza, gdy obserwujemy ten „rytuał” z jakiejś knajpki. Jedzenie jest pierwszorzędne, ale nie prośmy o coś ostrego, bo to przekracza możliwości naszego (europejskiego) układu trawiennego. Jeśli już zamawiamy na ostro, to dodajmy: dla gringo. Jeśli zostaniemy uznani za stałych bywalców, zapłacimy mniej niż ci, którzy przypłynęli wycieczkowcem. To miłe. My, Polacy, czasem dostajemy jeszcze zniżkę za papieża Jana Pawła II...

Polecaną w przewodnikach atrakcją jest Discover Mexico Cozumel Park. Miniatury symboli meksykańskiej kultury i historii mogą zachwycić tylko dzieci i Amerykanów. Moim zdaniem szkoda pieniędzy. Lepiej ten czas spędzić na plaży z dobrym i tanim drinkiem. Jednak kogoś, kto był już na Azteckiej Rivierze albo w Cancun, plaże Cozumel mogą trochę rozczarować.

Co innego kąpiele

Z wody o temperaturze 26 stopni nie chce się zwyczajnie wychodzić. Nie trzeba być miłośnikiem nurkowania, by to docenić. Trzeba jednak uważać na krótką, ostrą falę, która pojawia się tu czasem, szczególnie w pierwszych miesiącach roku. Potrafi przewrócić!

Chciałabym wrócić na Cozumel z jej idealnym klimatem, dziką przyrodą i uroczymi knajpkami. Bezpretensjonalną. Gdyby jeszcze nie było tyle amerykańskich wycieczek...

Monika Rawska

Ile to kosztuje: Pobyt na wyspie nie jest drogi. Przyzwoity nocleg można znależć już za 30-50 dolarów (pokój dwuosobowy), dobry hotel ze śniadaniem – za około 100 dolarów. W pobliżu świąt i wakacji w USA kilka razy drożej.

Park tematyczny Discover Mexico – najlepiej rezerwować i kupować przez internet z dużym wyprzedzeniem.

Bilet: 26 lub 19 (ulgowy) USD. Najdroższy jest przelot z Polski – od 1000 USD (z przesiadką).

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Pobyt w Parku Narodowym Etosza w Namibii jest niczym oglądanie filmu przyrodniczego na żywo. Tu nigdy nie wiesz, co zdarzy się za chwilę, bo reżyserem jest wyłącznie natura. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.