Reklama
  • Poniedziałek, 4 stycznia 2016 (15:00)

    Dlaczego warto odwiedzić Kubę

Doprawiona pikantną salsą, rumem i dymem cygar Kuba od zawsze rozpalała wyobraźnię. Dziś stoi na progu zmian, rewolucyjne hasła, podobnie jak sam Fidel Castro, mocno posiwiały, zaś Che Guevara stał się symbolem popkultury. Warto więc odwiedzić Kubę, zanim się zmieni. Czy na lepsze?

Hawana

Stara Hawana jest piękna, choć zniszczona przez czas. Odkąd została wpisana na listę UNESCO, przestaje się spektakularnie obracać w ruinę, a „zgniłe” fasady kolonialnych kamienic powoli odzyskują dawny blask.

Najlepiej podziwiać ją z kanapy cadillaca czy innego amerykańskiego wehikułu, który przeniesie nas do czasów świetności miasta równie skutecznie, co szklaneczka rumu wypita w jednym z hawańskich barów. Gdy ocean jest spokojny, życie miasta przenosi się z ciasnych uliczek na owiewany morską bryzą bulwar Malecón.

Reklama

Che

Comandante Che Guevara to na Kubie największy, zaraz po Fidelu, bohater narodowy, utrwalony na setkach plakatów, murali, obrazów i pocztówek. Jego szczątki spoczywają w mauzoleum w Santa Clara, gdzie w 1958 r. odbyła się ostatnia zwycięska bitwa rewolucji kubańskiej.

Nad mauzoleum wzniesiono potężny pomnik przedstawiający Che. Jedną rękę ma na temblaku, a w drugiej trzyma karabin i spogląda w stronę Ameryki Łacińskiej, skąd pochodził. Więcej o samej rewolucji i jej bohaterze dowiemy się w hawańskim Museo de la Revolución mieszczącym się w neoklasycystycznym pałacu Batisty – dyktatora obalonego przez Castro i Che.

Życie jak muzyka

Muzyka jest na Kubie wszechobecna. Taniec też. Niewiele trzeba, by biodra zakołysały się do wybijanego na kongach rytmu. Rumba, cza-cza, mambo i przede wszystkim salsa, która narodziła się tutaj na początku lat 70. XX w.

Każdy Kubańczyk (i ten starszy w kapeluszu i kamizelce w romby, i ten młodszy w dżinsach przysłanych przez rodzinę z Miami) chętnie pokaże krok podstawowy. W samym sercu Trynidadu, na placu obok Casa de la Música, co wieczór pod chmurką odbywają się tańce.

Dawnej Hawany czar

Hawanę Hiszpanie zaczęli wznosić w XVI w., a pierwsze na wyspie kamienne budynki stawiali budowniczowie sprowadzeni tu aż z Sewilli i Kadyksu. To do dziś najlepiej zachowane i najwspanialsze kolonialne miasto na Karaibach.

Trzystumetrowy mural przy ulicy Mercaderes autorstwa Andrésa Carrilla pokazuje czasy jej świetności, gdy w 1844 r. znajdujący się naprzeciwko dom markiza de Arcos był kulturalnym salonem Hawany. Analizując stare fotografie, artysta przedstawił w strojach z epoki aż 67 jego najważniejszych bywalców.

Śladami Hemingwaya

Ernest Hemingway mówił o sobie, że jest pół-Kubańczykiem. Spędził na wyspie 22 lata i napisał tu siedem książek. „Komu bije dzwon” powstała w pokoju 511 hotelu Ambos Mundos. Dziś mieści się w nim małe muzeum pisarza.

Z kolei wyprawy na marlina i rybacy z Cojímar zainspirowali go do napisania opowiadania „Stary człowiek i morze”. Lubiący rum pisarz wypromował też dwa hawańskie bary, mówiąc, że mojito pije w La Bodeguita del Medio, a daiquiri w El Floridita. Oba do dziś pękają w szwach.

Cały ten jazz

Jazz „przypłynął” na Kubę w XIX w. z Nowego Orleanu. Od tamtej pory wyspa wydała wielu wspaniałych muzyków. Najlepszych i tych najlepiej rokujących można posłuchać w Hawanie w kultowym klubie La Zorra y El Cuervo, do którego wchodzi się przez czerwoną londyńską budkę telefoniczną.

Gdy grają tuzy, tłoczy się przed nią kolejka, ale na nieznane nazwiska też warto się wybrać, bo tu nie ma złych koncertów. Niesamowity jest też klimat tej ciasnej, wypełnionej dymem cygar piwnicy, gdzie przed każdym stoi wliczony w cenę biletu drink.

Cienfuegos

Kolonialne, odnowione i wpisane na listę dziedzictwa UNESCO, miasto swój wygląd zawdzięcza bogatym plantatorom, którzy uciekli tu z Haiti przed rewolucją niewolników. To oni wznieśli piękne kamienice, neoklasycystyczny teatr czy uchodzący za najpiękniejszą budowlę Palacio de Valle – łączący elementy mauretańskie i weneckie. Będąc w nim, warto zajrzeć do baru znajdującego się na dachu, skąd można podziwiać piękną panoramę miasta.

Santeria

Niewolnicy sprowadzani na Kubę przywieźli ze sobą afrykańskie wierzenia. Przerażały one plantatorów, dlatego przymusowo nawracali ich na chrześcijaństwo. W efekcie katoliccy święci nałożyli się na afrykańskie bóstwa i tak narodziła się santeria, czyli Droga Świętych.

Stwórcą jest Olorun, utożsamiany z Bogiem Ojcem. Obatala zaś synkretycznie kojarzony jest z Matką Boską i Jezusem. Jego kolorem, podobnie jak wyznawców santerii, jest biel.

Varadero

Położony na piaszczystym półwyspie kurort to odpowiednik Cancún czy Miami Beach. Pełno tu hoteli z basenami, klubów, restauracji, dyskotek i wszystkiego, co kojarzy się z wakacjami all inclusive.

Miejsce to rozsławiły białe, piaszczyste plaże, obmywane przez ciepłe turkusowe morze, które kryje piękne rafy i wraki statków. Niektóre znajdują się na dostępnej nawet dla początkujących nurków głębokości 9-12 metrów.

Cygara

Wbrew obiegowej opinii Kubanki nie zwijają ich na udach… ale to i tak nie odbiera im tak cenionego przez koneserów smaku. Najlepszy tytoń pochodzi z upraw wokół Pinar del Río i trafia do doskonałych marek: Cohiba, Montecristo czy Romeo y Julieta. Zwiedzając fabrykę cygar, nie można oderwać oczu od pracowników, którzy wprawnymi ruchami rolują jedno za drugim. Najlepsi potrafią dziennie zwinąć nawet 150 sztuk.

Jak malowane

W miastach co krok można się natknąć na ulicznych sprzedawców obrazów. Większość to pocztówkowe, pełne słonecznych kolorów i pięknych widoków pamiątki. Ale można też trafić na prawdziwe cacka.

Ten niesamowity rynek sztuki powstał w czasach, gdy młodzi malarze nie mieli szans wystawiać swoich prac w państwowych, ocenzurowanych galeriach. Dziś część z nich przeniosła się do nowych, prywatnych galerii, ale sztuka nadal jest obecna na ulicy.

Trynidad

To miasto wznieśli baroni cukrowi – hiszpańscy koloniści, którzy swoje fortuny zbili na trzcinie cukrowej. Hiszpania miała wtedy monopol na handel cukrem, który był produkowany tylko z trzciny. Za pieniądze z „białego złota” wznieśli wspaniałe pałace, które do dziś tworzą niepowtarzalny klimat tego zagubionego pomiędzy Doliną Cukrowni a Morzem Karaibskim miasta na południu wyspy.

Anna Janowska

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Więcej na temat:che guevara | Kuba | Fidel Castro | che | Miami Beach | Fidel

Zobacz również

  • Pobyt w Parku Narodowym Etosza w Namibii jest niczym oglądanie filmu przyrodniczego na żywo. Tu nigdy nie wiesz, co zdarzy się za chwilę, bo reżyserem jest wyłącznie natura. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.