Reklama
  • Czwartek, 28 kwietnia 2016 (11:05)

    Paragwaj - tu każdy znajdzie szczęście

Paragwaj jest jednym z najmniejszych krajów Ameryki Południowej. Jednak według badania prestiżowego Instytutu Gallupa to kraj najszczęśliwszych ludzi na swiecie.

Zdjęcie

/Arch./Fotolia
/Arch./Fotolia

Paragwaj jest ponoć najrzadziej odwiedzanym przez turystów krajem Ameryki Południowej. Trochę trudno było mi w to uwierzyć, gdy widziałem tłumy ludzi i korki samochodowe na przejściach granicznych z Argentyną i z Brazylią. I nie było tu mowy o jakimś strajku służb granicznych.

Reklama

Rzeka samochodów była równie imponująca jak rzeka Parana, naturalna wschodnia granica Paragwaju. I jednocześnie wschodnia granica strefy wolnocłowej.

Tysiące Brazylijczyków i Argentyńczyków wybiera się tam na zakupy. Szczególnie na północy, w Ciudad del Este, człowiek czuł się jak w wielkim elektronicznym markecie. Oferty cenowe, atrakcyjne dla Brazylijczyków, Polakowi nie wydają się nadzwyczaj korzystne.

Prawdę mówiąc, bardziej kusił mnie przenośny stragan z owocami. Pyszne mango dostałem za grosze. Sprzedawca miał niezły ubaw, widząc moją zadowoloną minę. Pewnie przepłaciłem, bo mango jest tu tak tanie, że karmi się nim zwierzęta hodowlane. Przekraczanie granicy jest tu łatwe i przyjemne.

Tubylcy nie tylko nie muszą stać w kolejce po pieczątkę, ale też kontrolowani bywają bardzo wyrywkowo. Dla turysty z Europy może to stanowić problem.

Wprawdzie nie musimy mieć wizy wjazdowej do Paragwaju, ale musimy stawić się u odpowiednich służb. Trzeba je samemu wypatrzyć i poprosić kierowcę autobusu, żeby się zatrzymał. O czekanie nie ma co prosić. Nie ma szans...

Po załatwieniu formalności wsiądziemy do kolejnego autobusu, który w tym czasie przebije się przez korki

I z tego supermarketowego świata dość gwałtownie przewiezie nas w okolice dworca autobusowego. A tam, zamiast elektronicznych gadżetów, mamy slumsy. Taki obraz kraju widzianego przez skrajności jest niesprawiedliwy.

Miasteczka wyglądają skromnie, ale jest czysto, a ludzie jakby bardziej zrelaksowani. Nawet jak na warunki południowoamerykańskie. Może to wpływ paragwajskiej herbaty, którą popija się tu cały dzień... To słynna yerba mate, uważana za napój... argentyński.

Nawet papież Franciszek publicznie pokazał się z termosem i tradycyjnym naczyniem, zwanym mate. Cóż, jezuici rozpoczynali uprawę krzewów w tych okolicach. Paragwaj obejmował nie tylko pobliskie Misiones, będące największym centrum produkcji używki, ale sięgał aż po ujście La Platy.

Paragwajczycy lubią pić yerba mate. W czasie upałów zalewają pokruszone liście zimną wodą. Nazywa się to wtedy terere. Poczęstunek od przygodnych współpasażerów czy ulicznych sprzedawców jest wyrazem gościnności. Niektórzy mają obawy przed sączeniem ze wspólnej rurki. Jednak warto się przełamać, by przełamać też lody w komunikacji.

A przy okazji rzeczywiście terere świetnie gasi pragnienie

Po jednym z takich przypadkowych poczęstunków i towarzyszącej mu rozmowie bez problemu mogłem dojechać do najmniej licznie odwiedzanych zabytków z listy UNESCO na świecie. Tu już statystyki nie kłamią, bo bilety muszą kupić zarówno turyści jak i miejscowi.

Jesús, choć leży z dala od obecnych szlaków komunikacyjnych, to jest wybitnym świadectwem działalności chrystianizacyjnej jezuitów. Działalność misjonarzy w „reducciones”, jak nazywano jezuickie osady, była wielkim skokiem cywilizacyjnym Indian Guarani, pierwotnych mieszkańców tych terenów.

Misjonarze wprowadzili obowiązek higieny osobistej i postrzyżyn. Zakazali jedynie poligamii oraz kanibalizmu. Polityczne zawirowania sprawiły, że jednolity niegdyś szlak jezuicki dziś ciągnie się przez terytoria trzech krajów.

Ale to jedynie w Paragwaju oprócz hiszpańskiego oficjalnym językiem pozostał pradawny guarani. Tak też nazywają się kolorowe banknoty będące tu w obiegu. Najnowsze serie o nominałach 15 i 20 tysięcy guarani wyprodukowała nasza mennica. Ale o tym już moim nowym paragwajskim przyjaciołom nie mówiłem.

Ile to kosztuje

Najdroższy jest przelot. W promocji można znaleźć bilety za nieco ponad 3000 zł. Tanie hotele znajdziemy już od równowartości 15 dolarów za pokój dwuosobowy. Przejazdy nie są drogie, tylko ten stan autobusów...

W przypadku dłuższych przejazdów (np. do Boliwii) lepiej kupić bilet u argentyńskiego przewoźnika. Sami musimy dbać o pieczątki w paszporcie, bo przy ich braku następnym razem zapłacimy karę.

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Urzekające miasta z kolonialnym klimatem i bajeczne plaże powodują, że chętnie odwiedzamy tę wyspę. Szczególnie gdy pogoda w kraju nas nie rozpieszcza. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.