Reklama
  • Piątek, 8 kwietnia 2016 (15:00)

    Santiago - metropolia pod Andami

W centrum sześciomilionowej stolicy Chile łatwo poczuć się jak w europejskiej metropolii, a nie latynoskim mieście gdzieś na końcu świata. Jego atmosfera kojarzy się z... Barceloną.

Zdjęcie

/Arch./Fotolia
/Arch./Fotolia

Reklama

Jak w niemal każdym mieście Ameryki Łacińskiej sercem Santiago jest Plaza de Armas. To rozległy plac, od którego rozchodzi się szachownica ulic przecinających się pod kątem prostym. Jednak topografia Santiago nie jest taka prosta. Porządek ulic burzą skaliste wzgórza wyrastające z miejskiej tkanki: Santa Lucia i San Cristobal (św. Łucja i św. Krzysztof).

Układ obrzeży musiał się z kolei podporządkować otaczającym je górom. Bo Santiago leży w głębokiej kotlinie, którą otaczają szczyty ośnieżonych zazwyczaj zimą Andów.

Stolica Chile ma dobrze rozwiniętą sieć metra, więc przemieszczanie się pomiędzy odległymi dzielnicami nie sprawia problemu. Gorzej, jeśli chce się wyjechać autobusem poza miasto, ponieważ odjeżdżają one z rozmaitych dworców rozrzuconych po różnych miejscach, często słabo oznakowanych. Wróćmy jednak na Plaza de Armas, bo stąd zawsze rozpoczyna się wędrówkę po labiryncie ulic Santiago. Na tym „rynku” stoi piękna katedra wybudowana w drugiej połowie XVIII wieku. Tuż obok – przeszklony biurowiec, w którego ścianach odbija się jej sylwetka.

Oto kwintesencja tego miasta, gdzie stare przeplata się z nowym zupełnie naturalnie. Na środku placu wyrasta imponująca fontanna-pomnik wyzwoliciela krajów Ameryki Południowej, czyli Simona Bolivara, otoczona ponad setką palm z endemicznego dla Chile gatunku jubea. Drugim pomnikiem, którego nie można przeoczyć jest kamienna głowa Indianina – hołd pomordowanym za czasów konkwistadorów rdzennym mieszkańcom środkowego Chile, należącym do dumnego ludu Mapuczów.

Aby rozeznać się nieco w labiryncie ulic Santiago, warto wybrać się na niedalekie od Placa de Armas wzgórze San Cristobal

Wiedzie na niego kolejka zębata (funicular), która pokonuje 284 m różnicy poziomów. Ze szczytu rozciąga się najpiękniejsza panorama miasta, a podniebną podróż można kontynuować kolejką linową teleferico. U stóp Cerro San Cristobal można na długo utonąć w morzu pamiątek, jakie oferuje zadaszony targ rzemiosła. Włoska dzielnica, czyli Barrio Italia, to miejsce, w którym łatwo się zakochać. Przepełniona jest galeriami i sklepami z antykami, także rękodziełem, klimatycznymi kawiarniami i restauracjami. Budynki pochodzą z pierwszej połowy XX w. i jeszcze do niedawna były prywatnymi domami.

Kilka lat temu zostały przerobione na sklepy, tworząc długie pasaże. Niektóre z nich zakończone są patio, na których teraz znajdują się kawiarnie. Kolejną artystyczną dzielnicą jest Lastaria – pełna kin, teatrów, galerii sztuki, sklepów z płytami oraz ulicznych sprzedawców rękodzieła i... ulicznych grajków. Pełno tu wirtuozów gry na gitarze, flecie czy wszelakich instrumentach zbliżonych do perkusji. Jeśli ktoś szuka płyt z tradycyjną muzyką, zwłaszcza w wykonaniu chilijskiego zespołu Inti Illimani, powinien zajrzeć właśnie tutaj. To najlepszy adres.

W dobrym nastroju można stąd się wspiąć na wzgórze Santa Lucia, zwłaszcza o zachodzie słońca. Panorama miasta z tego miejsca jest imponująca. Santa Lucia była dawniej miejscem pochówku dysydentów, obecnie nie ma już śladu po katakumbach. Wieczorem wzgórze, będące wielkim parkiem, jest oświetlone. O tej porze staje się ulubionym miejscem randkowania.

Życie nocne – carrete – toczy się na Barrio Bellavista na północ od centrum. Można tu zajrzeć do klubu flamenco, usiąść przy doskonałym chilijskim winie szczepu carmenere (Santiago otaczają jedne z najlepszych na świecie winnic) albo spróbować miejscowych drinków – pisco sour lub terremoto.

Obowiązkowe jest rozsmakowanie się w owocach morza, od prostych potraw w rodzaju ceviche (swoiste sushi z limonką) po najbardziej wymyśle dania, które są wizytówką chilijskiej kuchni. Nie można też przegapić ulicznej degustacji mote con huesillo – tradycyjnego napóju z pszenicą i brzoskwiniami.

Dariusz Raczko

Ile to kosztuje?

Przelot z Polski do Santiago jest drogi, kosztuje około 4500 zł, chociaż można czasem znaleźć oferty za ok. 3000 zł.

Walutą w Chile jest peso – 1 USD = około 550 peso. Ceny w Chile są o mniej więcej 15 proc. wyższe niż w Polsce.

Nocleg w hostelu w Santiago kosztuje 15-20 USD, dwójka w hotelu od 30 USD.

Świat & Ludzie
Więcej na temat:Santiago | Chile | metropolia | P.O.D. | San | dolar | Santa | plaza | stolica

Zobacz również

  • Urzekające miasta z kolonialnym klimatem i bajeczne plaże powodują, że chętnie odwiedzamy tę wyspę. Szczególnie gdy pogoda w kraju nas nie rozpieszcza. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.