Reklama
  • Poniedziałek, 4 stycznia 2016 (15:05)

    Solne krajobrazy Ameryki Południowej. Na pograniczu Boliwii i Chile

Próżno tu szukać słupów granicznych ani tym bardziej celników. Trzeba przewodnikom wierzyć na słowo, że wzgórza na horyzoncie to już Chile

Do podróży po Europie bez okazywania paszportu zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Czasem nawet na granicy nikt nie pyta o dokumenty... W Ameryce Południowej co prawda kontrole nie zostały zniesione, ale zazwyczaj to my musimy odszukać pogranicznika, żeby uzyskać odcisk pieczęci w paszporcie. Często placówki pomiędzy Boliwią a Chile dzieli kilka dni drogi. Tak jak na płaskowyżu boliwijskim.

Bezdroża, gejzery, słone jeziora...

Reklama

Boliwia jest jednym z najtańszych krajów świata. Nocleg w zwykłym pokoju dwuosobowym to koszt od 7 dolarów. Za obiad zapłacimy 2 dolary.

Czterodniowa wycieczka samochodami terenowymi to wydatek minimum 80 dolarów. W cenie przejazd, noclegi oraz wyżywienie. Podróż na wysokość 4000 metrów może być przyczyną choroby wysokościowej. Lepiej wjeżdżać na nią powoli, systematycznie się aklimatyzując.

Lodowce solnej tafli i piękne flamingi

Do Boliwii wjeżdża się rozklekotanym autobusem wiozącym ludzi, towary i drobny inwentarz, a sama aklimatyzacja może potrwać tydzień. Jednak widoki z nawiązką wynagradzają te i inne trudy podróży.

Najbardziej na wyobraźnię działa wielkie solnisko w okolicach Uyuni. Jak okiem sięgnąć, wszędzie jest biało. Nie można oprzeć się wrażeniu, że otacza nas wielka lodowa tafla, dlatego niezwykle intrygująco wyglądają różowe flamingi – stoją w białych od soli płyciznach, jakby były zamarznięte. Ale woda, prócz małych kałuż w środku nocy, nigdy tu nie zamarza.

Co tydzień samochody wożą turystów szlakiem Altiplano po bezdrożach wielkości ćwierci Polski. Wszystko po to, by zobaczyć niezwykłe śródgórskie Jeziora: Zielone, Błękitne czy Malowane. Przy stosownym oświetleniu mają kolory zgodne z nazwami. Jest to jeden z kilku na świecie obszarów występowania gejzerów. Kłęby pary wyglądają kusząco szczególnie o poranku.

Kiedy wreszcie dojedzie się na miejsce, do kąpieli nie trzeba nikogo specjalnie namawiać. Choć początkowo potrzebna jest odwaga, by przemóc się i rozebrać w temperaturze bliskiej 0°C. Jednak przyjemnie ciepła woda w gejzerze to wynagradza.

Chile w zasięgu ręki, ale niedostępne

Chile jest tuż-tuż, za najbliższym wzgórzem. Jednak przewodnik nie da się namówić na wycieczkę. Bowiem żeby przekroczyć granicę, należałoby wrócić do początku trasy, odnaleźć boliwijskich pograniczników, by uzyskać w paszporcie odpowiednią pieczątkę. Co prawda w czasie drogi granicę Chile przejeżdża się kilka razy. Jednak, dopóki wracamy na teren parku narodowego, nikt na to nie zwraca uwagi.

Sto lat temu, kiedy panowała w tym rejonie gorączka srebra, służby były o wiele bardziej restrykcyjne. A mimo to legendarni bandyci Butch Cassidy i Sundance Kid niewiele sobie robili z oficjeli. Należy jednak pamiętać, że nie skończyli zbyt dobrze, więc po co kusić los...

MP

Życie na gorąco
Więcej na temat:Chile | jeziora | Sto% | kid | Sundance | krajobrazy

Zobacz również

  • Jedna z najdziwniejszych wysp świata leży na Atlantyku, około 180 kilometrów na wschód od kanadyjskiej Nowej Szkocji. Piaszczysta łacha o długości 42 kilometrów stawia czoła wzburzonym wodom,... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.