Reklama
  • Wtorek, 5 stycznia 2016 (08:00)

    Uttar Pradeś. Agra i Tadź Mahal

Nazwa jednego z najbardziej zaludnionych stanów Indii (po polsku znaczy to: prowincja północna) niewiele mówi przeciętnemu turyście. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że mieszka tam pięć razy więcej ludzi niż Polaków w Polsce i na emigracji. Bardziej zorientowani wiedzą o istnieniu Agry. Ale chyba niewiele osób nie kojarzy Tadź Mahal, najpiękniejszego architektonicznego dowodu nieśmiertelnej miłości.

Reklama

Być w Indiach i nie odwiedzić Tadź Mahal? To jak wizyta w Rzymie bez zobaczenia papieża. A jednak w czasie pierwszej mojej wizyty w tym ogromnym kraju nie udało mi się tam dojechać. Utknąłem w korkach indyjskiej metropolii i nie udało mi się dotrzeć na pociąg.

Tym razem było łatwiej. Przyjaciele zabrali mnie samochodem. Szeroka autostrada była tak pusta, że nie wierzyłem, iż jestem w jednym z najliczniejszych państw świata. Jednak zjazd na boczną drogę tuż przed Agrą wybudził mnie dość szybko.

Lokalny ruch wielu uważa za chaos. Ale moim zdaniem to swojego rodzaju balet. Wyobraźmy sobie: wymijanie riksz i motoriksz, motorów i jadących pod prąd taksówkarzy, omijanie autobusów nagle zatrzymujących się po pasażerów i gwałtowne hamowanie, aby nie zderzyć się ze świętymi krowami spacerującymi lub wręcz wypoczywającymi na środku jezdni. A to wszystko w nieustającej kakofonii klaksonów i do tego w ruchu lewostronnym.

Pierwszego dnia taki harmider przybysza z Europy oszałamia

Potem powoli się przywyczajamy. Jednak wszystkie te niedogodności są niewielką ceną za ujrzenie jednego ze współczesnych cudów świata. Żeby urodę Tadź Mahal podziwiać w pełniej krasie, trzeba poświęcić część nocy i zerwać się na grubo przed świtem. O dziwo, ruch w Agrze jest wtedy już dość duży.

Bramy najwspanialszego mauzoleum świata otwierane są równo o wschodzie słońca. Wtedy większość odwiedzających stoi karnie w swoich kolejkach: oddzielnie kobiety i mężczyźni, tubylcy i cudzoziemcy. A gdy tylko ochrona sprawdzi czy nie mamy ze sobą żadnych zakazanych przedmiotów i pozwoli wejść na dziedziniec, rozpoczyna się szybki marsz do białej marmurowej budowli. To świadectwo jednej z najpiękniejszych historii miłosnych świata.

Władca Mogołów, Szahdżahan tak kochał swoją żonę, Mumtaz Mahal, że nie opuszczał jej ani na chwilę. Zabierał ją ze sobą nawet na wyprawy wojenne. Ich związek zaowocował trzynaściorgiem dzieci. W czasie czternastego porodu Mahal zmarła, a władca osiwiał w ciągu jednej nocy.

Niemal od razu zaczął też budować wspaniały grobowiec dla swojej małżonki. Przez 22 lata 20 tysięcy robotników i artystów pracowało nad stworzeniem idealnie symetrycznego grobowca. Podobno władca nakazał po ukończeniu prac obciąć kciuki zdolnym mistrzom, by już nigdy nie zrobili czegoś równie pięknego... Dzisiaj potomkowie tych artystów rzeźbią miniatury mauzoleum i inne cuda rękodzieła, ale ceny tych pamiątek odstraszają nawet chętnych do kupowania wszystkiego Amerykanów.

Dla tysięcy turystów i milionów Hindusów mauzoleum miłości jest bezcennym zabytkiem

Dlatego czasem musimy się liczyć z nieprzebranymi tłumami zwiedzających. Nic dziwnego, że niektórzy wolą podziwiać słynne mauzoleum z oddali. Jeden z najlepszych widoków roztacza się z Fortu Agra, który też jest perełką architektury. I też bywa zatłoczony.

O wiele spokojniej jest w innym mauzoleum, Himada-ud-dauli. Zdecydowanie mniejsze i spokojniejsze miejsce pochowania swojego ojca wybudowała Nurdżahan, żona mogolskiego władcy. Całkiem zasłużenie nosi przydomek „Mały Tadź Mahal”. Nie ma tu tłumów, bo turystom często brakuje czasu lub sił na wizytę po drugiej stronie rzeki Jamuna.

Dzięki temu możemy tu być niemal osamotnieni. To rzadkie przeżycie w tym gęsto zaludnionym kraju. Niestety, trzeba też szczególnie uważać na wyjątkowych złodziejaszków. Psotne małpiatki tylko w dziecięcych bajkach są milutkie. W rzeczywistości musimy w ich obecności utrzymywać czujność. Chociaż i tak nie mamy z nimi szans. Są sprytne i zwinne.

Paradoksalnie o wiele łatwiej jest zapanować człowiekowi nad... niedźwiadkami. Jeszcze do niedawna po wioskach chadzali kuglarze z tańczącymi wargaczami leniwymi. Zabawa dla gawiedzi, męczeństwo dla zwierząt. W pobliżu Agry jest centrum ratowania tych zwierząt. Wizyta w wyjątkowym ogrodzie to przeżycie nie mniejsze niż widok Tadź Mahal.

Mieczysław Pawłowicz

Ile to kosztuje

Lot do Indii w promocji znajdziemy od 1600 zł. Oprócz wizy (220 zł) to największy wydatek w podróży. Noclegi w Agrze znajdziemy za równowartość 15 zł.

Wejście do Tadź Mahal kosztuje cudzoziemców równowartość około 40 zł. Nie wolno wnosić statywów i długopisów ani nic do jedzenia.

Świat & Ludzie
Więcej na temat:Agra | tad | TAD | Tadż Mahal

Zobacz również

  • Każda pora roku jest dobra, by wybrać się na Maderę, portugalską wyspę wulkaniczną na Atlantyku. Zwłaszcza zima – u nas mróz, a tam temperatura nie spada poniżej 20ºC. Wszechobecna zieleń i... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.